Kolejna Skrzywdzona


„Moja historia i kretyna ( bo inaczej o nim nie ma jak sie wypowiadać )
Chciałabym aby trafiła do Zuzi, ale tez do wszystkich innych, które on oszukał i próbuje oszukać”
….napisała do mnie jedna z „byłych” Bartka. Wyraziła zgodę by ku przestrodze opublikować jej historię. Przyznam, że jak to czytam to przechodzą mnie ciarki. To niemalże kalka z mojego życia…
Dziękuję za to, że napisałaś!

„Rok 2016. Byłam po rozstaniu też po długim związku (jak Zuzia) i wyjechałam z przyjaciółką nad morze
wiadomo, wakacje, przygoda, chęci do flirtów, zainstalowałam Baddoo i tam on mnie znalazł
spotkaliśmy się, na piwko, ale jakoś nie zaiskrzyło.
On się nie poddawał, pisał dzwonił, czarował.
Zdecydowałam się dac mu szansę, sms i rozmowy ciągnęły się do godzin nocnych…
Pojechałam nad morze raz jeszcze, oj jak było cudownie, spacery, deklaracje, mój ukochany Bałtyk…
Jego deklaracje na falochronie, ze on chce założyć rodzinę, bo prawdziwej nigdy nie miał.
Matka i siostra we Włoszech, ojciec nie żyje…
jego była nie pozwala mu się kontaktować z dzieckiem (kacper)
a potem wyszło, że najprawdopodobniej to nie jego dziecko i próbowała go wrobić.
Po sezonie przyjechał do Z.,  wynajęlismy razem mieszkanie. Oczywiście na mnie, bo on zgubił dowód
mi mówił, że nie ma prawa jazdy.
Na umowie jednak złożył też swoj podpis.
Przywiózł ze sobą jakieś pieniadze to wyłożył za kaucję i pierwszy czynsz, resztę roztrwonił na pierdoły.
Zapowiadała sie sielanka, dom, facet, może w końcu się uda.
Kucharz, to szybko znajdzie pracę, bo w zg ofert dużo. Jednak Bartka praca nie interesowała, nie taka.
On był przyzwyczajony do dużych stawek, a tu proponowali normalne, podwyżka owszem, ale jak się sprawdzisz.
A jemu nie spieszno było. Ja miałam kasę na studia odłożoną, bo chciałam się dalej kształcić tym razem na wymarzonym kierunku.
No niestety… Życie kosztuje a ja sama nie zarobie na tyle aby utrzymać dwie osoby i mieszkanie.
On wiedział jak uśpić moją czujność, mówił, że marzy o dziecku, o prawdziwej rodzinie, jeżdziliśmy do moich rodziców,
jednak oni są ostrożni, nic mi nie powiedzieli wtedy, wiec wydawało mi się, że go polubili.
Moi przyjaciele nie mieli takiego zdania… Ale kto by słuchał? jak się człowiek wydaje szczęśliwy?
Opowiadał, że jego była go okradła (majka), że kolejna jest psychiczna, że mmam od razu blokować itp.
Wszystko by było ok, spacery, obiadki, sałatki.
Mówił, że nie lubi kotów i chce psa,a przyniósł mi kota, bo wiedział, że ja jestem kociarą i chcę mieć kota.
Zaczeły się schody, robił się porywczy, chciał mieć kontrolę nad wszystkim, nade mną, nad moim życiem, ciałem, duszą.
Sex? no był, na początku ok, ale potem? potem albo udawałam, że się źle czuję, albo że boli brzuch, a on na siłę.
Nie jest to dobre i miłe kiedy on mówił, że nie chcę sie z nim kochać, bo pewnie już pieprzyłam się w pracy z kimś innym
Albo po drodze (pewnie w autobusie) bo nie wróciłam o tej porze co zawsze do domu.
Kiedy chciałam gdzieś wyjść sama (0 zgrozo) to wysyłał mi milion sms, że on sie źle czuje, że ciśnienie mu skacze, że on umiera.
Tak brał mnie nna litość, bo najłatwiej tak było, że się źle czuje, że mdleje, że umiera…
Stałam tego wieczoru na mrozie i czekałam aż idiota otworzy mi drzwi, bo zamknnął się od środka i nie mogłam wejść.
Jego zazdrość była przerażająca, ja na prawde przestałam myśleć samodzielnie.
Wszystko było jego, miał kontrolę nad 
fb, sms. przeglądał wszystko, i robił awantury o to, że z kimś pisałam (zazwyczaj z przyjaciółką)
a nie z nim, albo o kontakt w telefonie, który nie był używany od wieków, bo go zdradzam pewnie i bzykam się ze wszystkimi.
Wyzwiska byly na porządku dziennym. Zdzira, dziwka, kurwa…
Wstydziłam się przyznać komukolwiek o tym, dlatego milczałam – ja nadzwyczaj rozsądny człowiek, pozwalam się tak traktowac?
Przestałam sypiać spokojnie, codzienne awantury i kłótnie i jego alkoholizm, tak pił, codziennie, codziennie 200 żołądkowej, lub setunia,
piwo musi być, ćpał też, no proszę, musiał ćpać, ćpun dilera szybko znajdzie, ale ja wtedy udawałam, że nie widzę.
Kiedy zaczęłam się buntować było jeszcze gorzej,kłotnie, niszczenie moich rzeczy, rzucanie laptopem, rozwalanie mieszkania, talerzy.
Bałam się też agresji, która rośnie we mnie.
Podczas jednej z kłótni dostałam telefonem w twarz…., były szarpania, ale nie zbił mnie tak dosłownie, żebym miała siniaki.
Siniaki mam na duszy do dzisiaj.
Bałam się, bałam sie myślec samodzielnie, skoro facet, ktory twierdzi, że mnie kocha tak mnie traktuje, to moze jednak tak jest?
Może to ja jestem ta zła? nie! nie byłam. Bałam się iść spać, bo bałam sie, że będzie chciał seksu, jak nie chciałam, to standardowo, wiec już wolałm
udawać by mieć później święty spokój… Bolało, zawsze bardzo bolało…
Nie powiem, że ciągle było źle, kiedy udawało mu się też coś zarobić, kiedy miał dobry humor, było super.
ale ciągle musiałam być znim, mogłam zapomnieć o spotkaniach z przyjaciółkami, ze znajomymi, nawet do rodziców sama jechac nie mogłam.
Mój brat zaczął coś podejrzewac, zgadał się z moją przyjaciółką i zaczął interweniować… Na całe szczęście.
Mam wspaniałych ludzi obok siebie, którzy nie poddali się nawet wtedy kiedy ja oddaliłam się od nich, kiedy kłóciłam się z nimi o niego, kiedy
go wybielałam.
Miałam misję naprawienia tego gościa, że może się zmieni, kiedy dostanie wszystko, nie zmienił się, a ja modliłam się o to, aby nie byc w ciąży.
Pamiętam jak po kolejnej kłótni siedziałam dwie godziny na mrozie, bo bałam się wrócić do domu…
Kiedy uciekłam?
Kiedy żle potraktował moich rodziców, bo to, że zrobił akcję zazdrości na imprezie urodzinowej mojej przyjaciółki, to jeszcze, ale dzień później żle
zachował się w stosunku do najbliższych mi osób i miarka się przebrała.
Poniedziałek, wrócilam po pracy do domu, pisałam z moim bratem sms, załatwiał mi eskortę do domu, a on oczywiście mówił, że umawiam się z kimś na seks…
wzięłam portfel i torbę i uciekłam, uciekłam z domu tak jak stałam…
oczywiście telefony, sms, wróć, błagam, ja sie zmienie, ja Cię kocham za bardzo dlatego taki jestem, jak nie wrócisz to zabiję Twojego kota…
ja się boję być tu sam, błagam wróc…
Wylałam morze łeż tej nocy, ale pierwszy raz od miesięcy czulam się bezpiecznie, czułam ulgę…
Następnego dnia napisałam mu, że przyjade po rzeczy swoje i kota i ma go tam nie być.
Nie było go a ja w pół godziny spakowałam całe swoje życie…
Bałam się go spotkac, bo nie wiem co by było.
co się działo potem? sms, telefony, pogróżki…
Jakis czas był w zielonej, zaprosił do siebie swoją byłą, bo nawet wysłał mi zdjęcie ich razem, że teraz ją pieprzy w naszym łóżku…
i wtedy otrzeźwiałam, że mieszkanie jest na mnie, pojechałam tam, a widok był straszny, syf, brud, jakaś ćpunka tam siedziała, brak telewizora, brak jego rzeczy, brak jego.
długo załatwiałam formalności z mieszkaniem, naprawy, zakup nowego tv bo tamten sprzedał by mieć na ćpanie i picie i życie.
Teraz juz jestem do przodu ile wyłudził, ciężko powiedzieć, nie brałam chwilówek itp, ale suma jaką mi „wisi” to ok 5 tysięcy.
pisał potem, że jedzie do zakopanego, że będzie tam, że mam przyjechac na sylwestra ( no idiota)
Potem z tego co już wiem to poznał Zuzię, i się chwalił, że ma kasę i kobietę, że odda mi kasę. Oczywiście, że nie oddal. Mówił, że dalej mnie kocha, że ja jestem
numerem jeden, że nikogo tak nie kochał, że ona śpi obok i on jest szcześliwy, bo ona się nie puszcza (cholera zastanawiam się kiedy miałabym to robić, jak ten facet nawet
do kibla za mną chodził) pisał i dzwonił jeszcze miesiącami, będąc z Zuzią, podejrzewam, że robił tak z każdą.
nie wiem gdzie może być, cieszyłam się, że w końcu od miesięcy mam spokój…
zawsze mówił o karpaczu, zakopanem i kołobrzegu- sianożęty.
Dziewczyny, nie nabierzcie się na łzawe historie o raku jego mamy, o siostrze, o tacie, o jego skaleczonym dzieciństwie.
On żeruje na naiwnośći i osobach, które pragną miłości.
ja już jej nie pragne, bo żle mi się kojarzy…
On, mam nadzieje, że zostanie złapany i sprawiedliwość go dosięgnie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *